Główna » Sposób na rodzinę » Superniania – 4 rzeczy, których może nas nauczyć: KONKURS

Superniania – 4 rzeczy, których może nas nauczyć: KONKURS

Kiedy słyszymy hasło Superniania od razu myślimy o Dorocie Zawadzkiej – no tak właśnie jest, prawda? Bo to ona kojarzy nam się z „ujarzmianiem” dzieci. Nawet tych, które sprawiają poważne problemy wychowawcze. Niewielu z Was jednak wie, że ma ona swoją odpowiedniczkę – amerykańska superniania nazywa się Tracy Hogg i może nas (nie tylko nasze dzieci) wiele nauczyć.

Superniania Tracy Hogg to moje guru jeżeli chodzi o temat wychowania dzieci. Jestem mamą dwóch chłopców i po narodzinach drugiego nie robiłam już wszystkiego na oślep – tak jak przy okazji pierwszej ciąży – natomiast i tak wciąż brakowało mi pomysłów na rozwiązanie niektórych problemów. Potrzebowałam RAD. Ale tych sprawdzonych, nie wyssanych z palca. Zaklinaczka dzieci przyszła mi z pomocą w wielu różnych sytyacjach a jej rady naprawdę działały. Wystarczyło tylko być konsekwentnym a szyko zauważyłam DUŻE zmiany w zachowaniu moich dzieci. Dodatkowo muszę też zaznaczyć, że łatwiej było mi zrozumieć język niemowląt.

Kolekcjonowałam namiętnie wszystkie książki Tracy Hogg dostępne w Polsce ale prawdziwym hitem jest dla mnie ta mówiąca o tym, jak rozwiązywać problemy wychowawcze. Zaznaczam jednak, że książkę tą warto przeczytać jeszcze zanim zostaniemy rodzicami – a no tak.. bo należy pamiętać o niektórych zasadach i wprowadzać je w życie tuż po narodzinach dziecka.  Czego możemy się z niej nauczyć?

  1. A tego na przykład, jak ważne jest przyzwyczajanie malucha do stałego planu dnia. Nie chodzi o to, że ma nam dziecko chodzić jak w zegarku, drobne odstępstwa od reguł są wskazane jednak maluch musi znać porę posiłków, czasu przeznaczonego na zabawę, kąpieli czy snu.
  2. Dowiemy się też jak i czym karmić dziecko w pierwszym półroczu jego życia oraz zrozumiemy, że to jedzenie jest czymś więcej niż tylko odżywianiem. Superniania opowie nam o nauce samodzielnego zajadania.
  3. Superniania nauczy nasze dziecko spać. I zasypiać we własnym łóżeczku – a to Ci dopiero, prawda? Założę się, że przynajmniej połowa z Was popełniała ten sam błąd co ja.. Dzieć w łożku z Matulą. No fajnie jest się tak po przytulać – zwłaszcza jak nie ma się nikogo poza dzieckiem 😉 ale.. trzeba wziąć pod uwagę fakt, że do dobrego to obie strony szybko się przyzwyczają. Chcesz odzyskać swoje łóżko? Koniecznie przeczytaj co ma na ten temat do powiedzenia zaklinaczka dzieci. Ona naprawdę opanowała język niemowląt.
  4. A o buntach dwulatka – słyszałaś? Ja słyszałam i przeżyłam dwa takie bunty.   Z pierwszym radziłam sobie sama, przy okazji drugiego już wiedziałam jak postępować, i to też dzięki zaklinaczce dzieci i jej książce. Ona Wam powie jak poskromić dwulatka.

To nie wszystko, czego nauczy Was superniania, ale przecież nie zdradzę Wam wszystkich smaczków. Mogę za to powiedzieć, że poradnik jest napisany prostym i bardzo przystępnym językiem i choć to nie jest opowieść na miarę Ani z Zielonego Wzgórza to wciąga chyba tak samo.

A dla Was mam małą niespodziankę – a co 🙂 Niechże się marzec jakoś uroczyście zacznie. Od dziś, do niedzieli włącznie (6 marca) czekam na Wasze odpowiedzi (pod tym postem) na pytanie : Jaki był (jest) Twój największy błąd wychowawczy? (polub nasz profil na fb – KLIK – bo tam opublikujemy wyniki)

Do wygrania książka Tracy Hogg pt.: Zaklinaczka dzieci : Jak rozwiązywać problemy wychowawcze.

konkurs

To naprawdę świetny poradnik, i warto o niego powalczyć. POWODZENIA!

Share
Author: Ośmiornica Matylda
Tagi

Komentarze 18 komentarzy

  1. Aga napisał(a):

    Witam moim największym błędęm wychowawczym było to że zbyt mało przebywałam z moją córeczka kiedy była mała i dałam jej za mało miłości .Mimo wszystko odnioslam sukces i jestem bardzo dumna z mojej córeczki.

  2. Magda napisał(a):

    Moim największym błędem wychowawczym było przymykanie oka na histerie mojego syna. Konsekwencje tego działania ponosi cała rodzina po dziś dzień.

  3. Karcik@spoko.pl napisał(a):

    Nie uważam żebym popelniala jakieś wielkie błędy.Niestety dziadek mojego synka zrobił to za mnie.Nauczył go ze synek dostanie wszystko po co w danej chwili wyciągnie rączkę. Nie mogę sobie teraz z nim przez to poradzić 🙁

  4. Ania napisał(a):

    Ja mam jeszcze male dziecko ale już widzę że moim błędem jest to że pozwalam jej oglądać za dużo telewizji

  5. AgaL napisał(a):

    Moim problemem wychowawczym była nadgorliwość związana z karmieniem niejadka. Moja córeczka od wczesnego dzieciństwa nie lubiła jeść, więc ja chodziłam za nią po całym domu, ogrodzie z miseczka, garnuszkiem, talerzykiem żeby tylko zjadła choć mały kęsek. Z czasem widzę, że nie dałam jej wolnej przestrzeni w tym temacie, nie pozwoliłam jej zgłodnieć, bo byłam spokojna jeśli sama ja pokarmiłam, zabawiłam.

  6. Kriss napisał(a):

    Moim było założenie, że mam dziecko rozwinięte bardziej, niż w rzeczywistości. Od małego córka wydawała się być starsza, niż jest rzeczywiście i tak też ją traktowałam puszczając min. wcześniej do 1 klasy uważając, że wszystko będzie ok – niestety nie jest – przede wszystkim dzieci były dla niej wredne, bo była najmłodsza w klasie, po drugie jest nazbyt dojrzała jak na swój wiek teraz i niestety słabo odnajduje się wśród rówieśników, do tego dochodzą problemy w nauce i choć staramy się jak możemy, to musimy ciągnąć ten wózek dalej, a nie jest łatwo ;(

  7. Marta napisał(a):

    Dosyć wcześnie zostałam mamą wiedziałam że wychowywanie dziecko jest bardzo trudnym wyzwaniem ale nie myślałam że będzie aż tak ciężko . Moim największym błędem i chyba największą porażką jest to że byłam dla synka za dobra w tym sensie że mu za bardzo pobłażałam w różnych kwestiach . Teraz wiem że przy kolejnym dziecku nie popełniała bym tych samych błędów ale do dziś nie mogę poskromić mojego syna Fabiana jak to się mówi czym skorupka za młodu …..

  8. KAROLINA napisał(a):

    MyślĘ, że największy błąd wychowawczy można określić jednym słowem- NIEKONSEKWENCJA.

  9. Anna napisał(a):

    Nie jestem idealną matką,a moim największym błędem fakt,że syn zasypia przytulony do mnie…. Synek dostaje butelkę mleka przed snem ,jest czułe przytulany, śpiewamy mu kołysanki,aż zasypia w swoim łóżeczku.Niestety szybko się przebudza i nie chce zasnąć w swoim łóżeczku.Najpierw siedziałam koło łóżeczka- zasypiał,a ja ewakuowałam się szybciutko do naszego pokoju. Na krótko to niestety pomogło.Potem usypiałam go na naszym łóżku i odkładałam do łóżeczka. Teraz nawet nie daje się odłożyć do łóżeczka tylko śpi z nami do rana. Słyszałam już mnóstwo słów krytyki. Jednak nie umiem w żaden sposób sobie poradzić z tym problemem. I tak dalej brnę coraz głębiej w takim sposobie usypianiu dziecka. Przyznam jest to bardzo uciążliwe dla Nas.

  10. Grażyna K. napisał(a):

    Mój synek ma dopiero trzy tygodnie, więc nie znamy się na tyle, abym wiedziała jakie błędy wychowawcze popełniam. Daję synowi tyle miłości ile potrafię, ale ponieważ to moje pierwsze dziecko na pewno nie uniknę popełniania błędów. Aby tych błędów było jednak jak najmniej przydałaby mi się wygrana w tym konkursie książka.

  11. Joanna napisał(a):

    Najważniejszy błąd wychowawczy? Za mało rzeczy dziecku tłumaczyłam. Nie ma usprawiedliwienia na to: że stres, że zmęczenie, że brak czasu…wieczne komendy, jak w wojsku: stój, nie rusz, zjedz, chodź szybciej, przestań tak robić. Dziecko o wiele lepiej poznaje świat, gdy mu się go tłumaczy, zresztą od tego tu jesteśmy.

  12. Kodle napisał(a):

    Moim największym błedem wychowawczym jest brak konsekwencji w działaniu, jedno zapowiem, a na drugi dzień powrót do tego samego co było. Nie umiem być konsekwentna pewnie dlatego, że chciałabym uchylić nieba mojej córce. Mimo, że wiem że tak się nie robi, nie tędy droga, cały czas powtarzam te same błędy.
    Przykład: zakazałam słodyczy od poniedziałku do piątku, ale przymknełam oko na lizaka we wtorek i dropsy w srodę. Sama jestem na siebie zła.

  13. boskaroska napisał(a):

    Krzyk, to największy błąd wychowawczy, który popełniałam. Dzisiaj wiem, że krzyku dziecka się nie zakrzyczy. To droga wiodąca na wychowawcze manowce. Krzyk to rodzaj, kary, zastraszenia i braku szacunku. Wstydzę się dzisiaj tych niepotrzebnych emocji i wykrzyczanych słów. Nie cofnę czasu ale może ktoś czytając ten wpis zajrzy w głąb siebie i nie powtórzy moich błędów. Mam nadzieję, że dzieci nie wytkną mi j innego błędu. Błędu, którego nie zauważałam i nie miałam świadomości , że go popełniam. Czasami się tak zdarza, że to co dla nas naturalne i oczywiste nie musi być mądre i dobre dla innych

  14. drozdek napisał(a):

    Niestety chociaż swoje dzieciaczki kocham najbardziej na świecie i są sensem mojego życia to mam wrażenie ż każdego dnia popełniam błędy wychowawcze. Jednym z nich jest pragnienie aby dzieci spełniły wszystkie moje plany związane z ich przyszłością tzn wiadomo żeby potrafiły wszystko czego ja nie umiem, żeby nie bały się niczego czego ja się obawiam, żeby były lepszą wersją mnie w każdej kwestii. Dziecko to nie robot i ma prawo samo zdecydować kim chce zostać w przyszłości i może również bać się niektórych rzeczy nie jest przeciez supermenem. Ponadto wiadomo w natłoku innych spraw czy to zawodowych czy obowiązków domowych ciągle za mało czasu poświecam małym szkrabom a wyręcz mnie w tym laptop albo TV nie tędy droga nawet jeśli zarobię więcej i więcej im kupię to nigdy nie odzyskam tych pieknych chwil kiedy dorastają i poznają świat. Lepiej z nimi porozmawiać, porysować pośmiać się niż kupić kolejną niby edukacyjną zabawkę która i tak poleży w kącie bo mało które dziecko samo przestudiuje instrukcję i samo się pobawi. Kolejny temat to podnoszenie głosu i porównywanie dziecka do innych niby grzeczniejszych i lepszych dzieci. Nie warto zastraszać ani przezywać szkrabów bo sobie to zapamiętają i zawsze będą miały o sobie kiepskie zdanie bo skoro mama mówiła ze są leniami itd. to widocznie takie są do niczego. My jako rodzice tak nie myslimy dla nas dzieci są najzdolniejsze i najmądrzejsze ale za rzadko im to mówimy a przecież tylko osoba lubiąca siebie ma szansę osiągnąć kiedys sukces i być szczęsliwą. Długo można by pisac o wielu błędach z których niby zdaję sobie sprawę ale jakos każdego dnia ze zmęczenia je powielam dlatego mądra ksiazka do której można wracac i która podpowiada w w eielu kwestiach przydałaby się na półce wielu rodziców. To my przecież kształtujemy to nowe pokolenie o którego będzie zależał również nasz los w przyszłości. Starajmy się dawać jak najlepszy przykład w mysl zaaady nie rób drugiemu co tobie niemiłe.

  15. Pani w czerwonym kapeluszu napisał(a):

    Nikt z nas nie jest idealny i oczywiście co za tym idzie popełniamy błędy. Ja popełniłam ich sporo, ale każdy z nich był dla mnie nauczką na przyszłość i dobrą lekcją życiową. Największym moim błędem wychowawczym był fakt, że dla córki byłam bardziej terapeutą niż mamą. „A co tu widzisz na obrazeczku? No, spróbuj powiedzieć”. To może pobawimy się klockami „A to żółty kolor, a ten czerwony…”. Córka miała wystarczająco dużo terapii i zajęć poza domem, a ja nie potrafiłam wtedy docenić tego, że ona przede wszystkim potrzebuje mamy. Dla nas nawet najzwyklejsza wtedy zabawa była nauką. Trwało to chwilę, ale zrozumiałam, że nie chcę by pamiętała mnie jako osobę, która tylko od niej wymaga, ale by pamiętała, że ma na prawdę fajną mamę. Wciąż borykamy się z kilkoma problemami wychowawczymi. Czasem jest trudniej niż w przypadku dzieci nie wymagających terapii, ale mam cudowne życie. Doczekałam się słowa mama i dla mnie to najlepsza nagroda na świecie.

    ps. Popełniłam też jeszcze jeden ogromny błąd. Dałam dziecku spróbować Nutelli 🙂

    Pozdrawiam :))

  16. Beats napisał(a):

    Największy błąd wychowawczy? Przeświadczenie, że tylko ja wiem co jest dla dziecka najlepsze i wiara w to, że z nikim nie będzie mu tak dobrze jak ze mną. Z tego powodu nie chciałam zostawiać go z babciami i bardzo chętnymi do pomocy ciociami. Co z tego wynikło? Bartek jak „rzep” jest uczepiony maminej spódnicy i teraz mam wielki problem gdy z powodu brzydkiej pogody albo jego choroby muszę wyjść z domu i załatwić coś pilnego np. w urzędzie… Drogie mamy! Wielki apel do Was! Korzystajcie z pomocy którą inni Wam proponują! „Wykorzystujcie” babcie, wujków, koleżanki itd. Ta chwila bez Wad na pewno dziecku nie zaszkodzi a wręcz pomoże! Mówię to JA: Matka Z Dzieckiem Przyczepionym Do Nogi 🙂

  17. Aleksandra napisał(a):

    Chociaż mój synuś ma dopiero trzy tygodnie, popełniłam już pierwszy błąd. Usprawiedliwiam się miłością, chociaż doskonale wiem, że to mnie nie tłumaczy. Pozwoliłam mianowicie, aby moje dziecko traktowało pierś jako smoczka. Zasypiał przy karmieniu, a kiedy chciałam go odsunąć i położyć do łóżeczka, był niesamowity wrzask. Teraz cierpimy oboje, bo przy karmieniu czuję okropny ból, a na małego smoczek już nie działa tak dobrze, jak pierś. Staram się być konsekwentna, ale nie jest łatwo, gdy widzi się łzy w oczach swojego największego szczęścia…

  18. Marta Gie napisał(a):

    A ja dość przewrotnie bardzo dużo czasu spędzałam ze swoją córką. Cięzko mi było ją zostawić pod opieką kogoś innego. Cały czas wymyślałam zabawy, angażowałam ją do różnych zadań i trochę ograniczałam tym samodzielność. Córka o ile nie miała problemów z tym żeby iść do przedszkola to teraz w mojej obecności wymaga 100% uwagi. Sama nie zajmie się sobą nawet na chwile. No i potrzebuje ciągłych zawab i organizacji czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share