Główna » Lajfstajl » Podróżowanie autostopem – sposób na nietypowe wakacje

Podróżowanie autostopem – sposób na nietypowe wakacje

Marzycie o wakacjach, które zapamiętacie do końca życia? Pragniecie przeżyć niesamowite przygody i poznać niezwykłych ludzi? Waszym marzeniem jest zwiedzić cały świat i nie wydać na to majątku? Jest na to sposób. Podróż autostopem. Podróżowanie autostopem to przede wszystkim przygoda. Jeśli nie boicie się wyzwań, jesteście otwarci na świat i ludzi spróbujcie. Nie pożałujecie. Jedną z osób, które z podróżowania autostopem uczyniły sposób na życie jest Piotr… Zapraszamy na wywiad z nim.

 

Magda: Dużo podróżujesz. Jest to głównie podróżowanie autostopem, tak? Możesz powiedzieć jak to się zaczęło? Dlaczego właśnie autostop?

 

Piotr: Zaczęło się od tego, że moi rodzice podróżowali autostopem na początku lat 80tych, w czasach  głębokiego PRL-u wypuszczali się nawet na zachód Europy, co było wówczas nie do pomyślenia. Można więc powiedzieć, że podróżniczego bakcyla wyssałem z mlekiem matki  Gdy byłem dzieckiem dużo podróżowaliśmy samochodem po Polsce i pamiętam, że co najmniej kilkukrotnie zabieraliśmy autostopowiczów – a to księdza z Tarnowa, grającego w metalowej kapeli, a to jakiś studentów w Krakowie… Siedziało mi to mocno w głowie i wszystko w moim przypadku zaczęło się na dobre na studiach. Na trzecim roku (dopiero! niestety) po naszych, rzeszowskich juwenaliach przypomnieliśmy sobie, że nas zapraszał kolega na ciąg dalszy melanżu…w Krakowie. Po szybkim rekonesansie portfeli wyszło, że razem uzbieraliśmy niecałe 10zł  Dumaliśmy co z tym począć i koleżanka wpadła na pomysł, by jechać stopem. Jej kuzyn jechał wówczas stopem do Grecji i mówił, że było super, więc postanowiliśmy również spróbować. Podzieliliśmy się na pary, moja złapała stopa bezpośrednio z Rzeszowa do Krakowa (gdy wtedy nie było autostrady!) nowiutkim Jeepem z bardzo miłym panem, który sam kiedyś jeździł autostopem! Zajawka została momentalnie podchwycona i rozochoceni postanowiliśmy również wrócić tą samą trasą…z zerowym efektem, bowiem nie wiedzieliśmy, jak wyjechać na wylotówkę, dlatego po paru bezczynnych godzinach na przystanku autobusowym przy rondzie Matecznego poszliśmy piechotą na dworzec Płaszów i wróciliśmy pociągiem  Nie zniechęciło mnie to do następnych podróży, po dwóch miesiącach z dwiema koleżankami, z którymi pierwszy raz jechałem do Krakowa, pojechaliśmy na wakacje autostopem do Paryża, pierwszy raz za granicę, w lipcu 2010 roku. Od tamtego czasu przepadłem, podróżuję w zasadzie nieprzerwanie od 6 lat i przejechałem już niemal 200 000 km autostopem.

Magda: Czyli podróżowanie autostopem to dla Ciebie sposób na życie? Czy podróżujesz również w bardziej tradycyjny sposób?

 

Piotr: Poniekąd to też moja praca, bowiem odkąd skończyłem studia pracuję non stop w branży turystycznej. Obecnie od dwóch sezonów jestem pilotem wycieczek do Grecji i Czarnogóry i właśnie jutro jadę z turystami do Hellady Poza sezonem tworzę i aktualizuję przewodniki turystyczne dla największych wydawnictw, od października będę pracować nad książką o Szkocji i Szetlandach, na których niegdyś mieszkałem przez całą zimę. Każdą wolną chwilę poświęcam na autostopowe wojaże, bo gdzie indziej podczas jednej podróży  mógłbym się dowiedzieć od przygodnie spotkanych ludzi jaki smartfon mam kupić, dostać zaproszenie na nocleg podczas Cieszanów Rock Festival i poćwiczyć język rosyjski z białoruskim kierowcą ciężarówki? Dlatego właśnie uwielbiam autostop, za jego nieprzewidywalność i zazwyczaj sowite odpłacanie się losu za długie czekanie na właściwą osobę

podróżowanie autostopem

Magda: Myślisz, że każdy może podróżować autostopem czy jest to raczej „sport” dla wytrwałych i zuchwałych?

 

Piotr: Każdy może spróbować, ale na naprawdę długie i wymagające wyprawy, wymagające wiz, znajomości terenu, historii i różnych języków już raczej niekoniecznie każdy się nadaje, z wielu względów. Trzeba mieć na ogół dużo, dużo czasu, świadomości, że wszystkie plany mogą szybko ulec zmianie i dlatego nie można sztywno ustalać planów, bo wtedy jest marna szansa, że się je wszystkie zrealizuje. W niektórych krajach trzeba się wykazywać niezwykłą kreatywnością, by móc nisko budżetowo podróżować, zwłaszcza w drogich państwach, oraz nie przejmować się stereotypami i opiniami w internecie na tematy związane z miejscami które się odwiedza… bo większość z nich jest nieprawdziwa  Większość osób próbujących swoich pierwszych sił bierze udział np. w imprezie typu Autostop Race i wiele z nich zraża się brakiem kultury na wylotówkach i dzikimi tłumami w każdym możliwym miejscu. Nigdy w takich eventach nie brałem udziału i nie zamierzam, gdyż według mnie nieco wypaczają ideę podróżowania autostopem, której głównym mottem powinno być „nie spiesz się, ciesz się chwilą, widokami i ludźmi spotkanymi po drodze.

Magda: Jesteś zatem wytrwały. Gdzie najdalej udało Ci się dojechać podróżując autostopem?

 

Piotr: Najdalej chyba był albo Azerbejdżan albo kurdyjska część Iraku, w sumie nie sprawdzałem która kraina jest bardziej oddalona od Polski. Najdalej od Europy podróżowałem z moją byłą dziewczyną po Seszelach, w kwietniu i maju ubiegłego roku. W tym roku, 17 września dokładnie rzecz biorąc, lecę samotnie na miesiąc na Madagaskar i to będzie jak dotąd moja najdalsza i najtrudniejsza eskapada. Oczywiście, na Seszele dostaliśmy się samolotem, bowiem inna opcja dotarcia do tego rajskiego kraju graniczy z cudem, nawet słynnym jachtostopem.

podróżowanie autostopem

Magda: Imponujące. Ciężko się chyba do takich podróży przygotować. Jak takie szalone wakacje autostopem „ugryźć”? Jak sobie taką podróż zaplanować? A może wręcz przeciwnie, nic nie planować i iść na „żywioł”?

 

Piotr: W moich podróżach po połowie wszystko planuję, a po połowie improwizuję. Wiadomo, by pojechać stopem do Portugalii, nie da się stuprocentowo przygotować merytorycznie z każdego kraju odwiedzanego po drodze. Moje przygotowania, z racji braku posiadania smartphona, ograniczają się do sporządzenia listy miejsc must see w danych kraju/miejscu, wstępne opracowanie trasy na podstawie jednej z wielu dostępnych map online i zakup odpowiedniego przewodnika w wersji papierowej. Na Madagaskar już mam zakupioną mapę, dzisiaj jadę do Katowic zakupić przewodnik (jeśli mają go w księgarni). Wrześniowy wyjazd to też jedyny dotychczas, do którego muszę się zaszczepić; już jedną część szczepionek wykonałem i w połowie sierpnia muszę wykonać jeszcze kolejne, by być uodpornionym na wiele chorób. Tak jak pisałem wcześniej, można się znakomicie przygotować i wszystko tiptop zaplanować, ale życie zweryfikuje, co los Tobie zgotuje i co będzie Ci dane zobaczyć

Magda: Autostop jest zatem sposobem na tanie podróżowanie dla ludzi, którzy nie boją się wyzwań i nietypowych przygód. Podczas swoich wojaży miałeś pewnie nie jedną sytuację, która Cię zaskoczyła, a może nawet zaszokowała. Którą z nich zapamiętasz do końca życia?

 

Piotr: Myślę, że przez 6 lat nieustannej tułaczki takich sytuacji znalazło się dużo więcej niż jedna. Na pewno nigdy nie zapomnę gdy miałem 2 razy wypadek samochodowy (niegroźne, bo jak widać żyję i mam się dobrze 😀 ), raz na Słowacji wybuchła opona pod kierowcą w TIRze przy 90 km/h, a drugi raz na autostradzie w Szwecji wjechaliśmy w stojące na poboczu auto… przy około 50 km/h. Na szczęście nic nam się nie stało. Nigdy nie zapomnę gościnności lokalnych mieszkańców na Seszelach, którzy nam bezinteresownie pomagali mimo przeciwności losu i miejscowej biurokracji, wielu burz przeżytych pod namiotem, wspaniałych i inspirujących kierowców spotkanych na trasie i wielogodzinnego oczekiwania w drodze na Bałkany, czy to pod Wiedniem, czy to niedaleko Niszu w Serbii.

Magda: Pracujesz jako pilot wycieczek, uaktualniasz przewodniki, masz zamiar napisać książkę. Jesteś bardzo zajętym człowiekiem. Jak wśród tych wszystkich obowiązków znajdujesz jeszcze czas na pisanie bloga? Skąd w ogóle wziął się pomysł prowadzenia bloga?

 

Piotr: Czasami jeszcze piszę artykuły do różnych magazynów, np. w zeszło grudniowym „Poznaj Świat” był wydrukowany felieton mojego autorstwa odnośnie naszej podróży na Seszele. Co do bloga, to miałem od kilku lat ambitny pomysł stworzenia pewnego rodzaju kompendium wiedzy o niskobudżetowych podróżach, w głównej mierze autostopowych, jednakże brak znajomości htmla i innych programów skutecznie mi to wyhamował. Na szczęście z pomocą przyszedł facebook i ten fanpage, na którym regularnie piszę o moich aktualnych wydarzeniach z życia, przemyśleniach, podsumowaniach wyjazdów i planach na najbliższy czas. Prowadzenie takich, niestety, zdawkowych relacji nie zajmuje wbrew pozorom dużo czasu, którego zresztą obecnie nie mam zbyt wiele, ze względu na pracę 6 dni w tygodniu najczęściej. Jednak przy odpowiedniej organizacji człowiek jest w stanie wygospodarować tę godzinkę dziennie na pobuszowanie w Internecie

Magda: Na swoim blogu przekonujesz ludzi, aby zaczęli marzyć? Dlaczego to takie ważne?

 

Piotr: Jak powiedział niegdyś Ritu Ghatourey „A life without dreaming is a life without meaning”, co w wolnym tłumaczeniu można skwitować jako „życie bez marzeń jest bezwartościowe”. Dzięki marzeniom możemy wyznaczać sobie odleglejsze cele, które z czasem i naszym uporem staną się rzeczywistością. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak wyglądałoby życie bez ciągłego marzenia o czymś nowym, na razie rzekomo nieosiągalnym, które majaczy na horyzoncie zdarzeń, a jednak po pewnym czasie staje się dla nas realne. Daje to niewyobrażalną satysfakcję i motywuje do nakręcania się do dalszych działań i jest bardzo pozytywną cechą. Marzyciele na ogół są odbierani jako bardzo przyjacielscy, pomocni ludzie o szerokich zainteresowaniach. Życie mamy dane nam tylko jedno, więc moim zdaniem nie powinno się go marnować na życie w stagnacji, tylko nieustannie się rozwijać, doświadczać nowego, widzieć więcej, poznawać dotychczas nieodkryte; wszystko to jest i będzie dla nas pożyteczną lekcją. Tak samo jak udzielanie wywiadu właśnie w tym momencie, bo jak wiadomo, „kto się nie rozwija, ten się cofa”. A cofając się donikąd się nie dojdzie, zwłaszcza w podróżach.

podróżowanie autostopem

Magda: Uważasz, że wszystko jest możliwe, a marzenia są po to, aby je spełniać?

 

Piotr: Wszystko jest możliwe, jeśli sobie uświadomimy, co jesteśmy realnie w stanie osiągnąć. Wiadomo, w życiu są pewne bariery nie do pokonania, których nie powinno się nawet dotykać i każdy podróżnik musi znać te swoje ograniczenia. W moim przypadku mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że póki co bardzo niekorzystnie czuję się w górach i staram się tam nie pchać ze względu na specyficznie działający błędnik. Podczas sztormu na jachcie jako jedyny nie miewam choroby morskiej, w górach natomiast każdy krok jest walką o życie Cóż, bywa, dobrze, żeby każdy człowiek był świadomy swoich granic, które powinny być nieprzekraczalne. Marzenia są po to, żeby je spełniać, bo jak już pisałem, dają ogromną satysfakcję i motywację do dalszego, szerszego działania, a poza tym szkoda czasu na utyskiwanie, że nie ma się na coś czasu, pieniędzy czy motywacji. Warto spróbować zacząć spełniać te marzenia, a zostaniecie pochłonięci przez najbardziej uzależniający narkotyk, jakim jest świadomość ich realizacji i samodoskonalenie siebie

Magda: Napoleon Hill powiedział, że cele to marzenia z datą realizacji. Jakie są zatem Twoje cele? Oprócz Madagaskaru oczywiście (którego osobiście bardzo Ci zazdroszczę  ) Jakie jest twoje największe podróżnicze marzenie?

 

Piotr: Najbliższym celem podróżniczym jest podróż co najmniej dwumiesięczna do Rosji celem wędrowania szlakiem mojej prababci, która urodziła się we Władywostoku, potem ze względu na prześladowania rodzin wojskowych musiała z całą rodziną uciekać na zachód i ostatecznie całą rodziną osiadła w Baranowiczach na terenie dzisiejszej Białorusi. Chciałbym dotrzeć do prawdziwych dokumentów w archiwach, ludzi, którzy mogą mi przybliżyć historię tamtych czasów i odwiedzić miejsca, skąd pochodzi połowa moich korzeni Ponadto bardzo chciałbym kiedyś zobaczyć Grenlandię (co jest jak najbardziej wykonalne), Jemen z Sokotrą i Arabię Saudyjską (co niestety jest raczej niewykonalne, gdyż nie jestem muzułmaninem i nim nie będę nigdy ) oraz Nową Zelandię, gdzie mieszka część mojej rodziny. Od zawsze fascynowała mnie Oceania i te wszystkie archipelagi i atole rozrzucone na ogromnej powierzchni i spełnieniem moich marzeń byłoby spędzić DUŻO czasu właśnie w tej części świata, najlepiej na pokładzie jachtu. Warto mówić marzenia na głos, bo może wtedy ktoś na górze je usłyszy i spowoduje, że staną się prawdą za jakiś czas . Natomiast jeśli chodzi o marzenia zawodowe, to spełnieniem marzeń byłoby zostanie wykładowcą turystyki na jednej z polskich uczelni. Myślę, że jak spełnię wszystkie swoje podróżnicze marzenia i cele, byłbym w zupełności wystarczająco przygotowany merytorycznie do wykładania co niektórych przedmiotów, których sam się uczyłem od ludzi, którzy miałem wrażenie, że podróżują mniej ode mnie

Magda: I tego Ci właśnie życzę  Dziękuję za fascynującą rozmowę, która zainspirowała mnie do realizacji marzeń, nie tylko tych podróżniczych. Mam nadzieję, że udało nam się tą rozmową zachęcić innych do realizacji własnych marzeń, małych i dużych.

Piotr: Także  mam taką nadzieję.

Z Piotrem, który prowadzi bloga:   STOP! Zacznij marzyć! –  rozmawiała Magdalena Nykiel

 

Share
Author: Ośmiornica Matylda
Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share