Główna » Fit sposoby » Jak schudnąć 50 kilogramów? Wywiad z Grubą Przesadą

Jak schudnąć 50 kilogramów? Wywiad z Grubą Przesadą

Agnieszko, śledzę Twoje poczynania już od dość dawna, nie od początku Twojej drogi, jednak od ładnych kilku miesięcy. Nie pamiętam jak trafiłam na Twój fanpage, ani czego wtedy szukałam, być może wpisałam w wyszukiwarkę frazę: jak schudnąć, bo ja też jestem od dłuższego czasu na diecie. Chcę Tobie jednak powiedzieć, że zakochałam się od razu – w Tobie.. W Twoim podejściu – a uprzedzając pytania, z moją orientacją jest wszystko OK. Jest w Tobie tyyle siły, że ACH! I tak, chyba stałaś się moją pierwszą motywacją do odchudzania. Skąd decyzja  o odchudzaniu? Jak to wszystko się zaczęło?

Wszystko zaczęło się od tego, że stwierdziłam, że strasznie marudzę i na wszystko narzekam. Ciągle byłam niezadowolona, naburmuszona, wściekła na wszystko bez powodu. Chodziłam do pracy, na studia, wracałam do domu i naprzemiennie: jadłam i spałam. Nieoczekiwanie dla mnie samej, bez żadnego powodu, nagle zaczęłam odkrywać, że takie życie mi nie odpowiada, że jest jałowe, że brakuje mi czegoś. Że obżeranie się nie daje mi już radości. Tym czymś czego mi brakowało, ale dopiero teraz to zrozumiałam, okazało się, że jestem Ja sama. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego jestem wiecznie zdołowana i odkryłam, że napędzam taką pętlę: obżeram się, bo jest mi smutno i źle, jest mi smutno i źle, bo się obżeram.

Pewnego dnia stanęłam nago przed lustrem, w którym ledwo się mieściłam, bo ważyłam wtedy 130 kg i powiedziałam sobie: koniec kurwa, dosyć. I tego dnia zaczęłam walczyć o odzyskanie siebie. Wiele osób mnie pyta, co było przyczyną tego, że zaczęłam się odchudzać i co śmieszne, nikt mi nie kazał tego robić, nikt mi nawet nie sugerował, że przy 130 kg powinnam się odchudzać. Po prostu pewnego dnia dorosłam do decyzji, że czas przestać zwalać wszystkie swoje niepowodzenia na bycie otyłą i wziąć życie w swoje ręce.

jak schudnąć

Aga, masz za sobą operację, nad którą zastanawia się wiele osób, które mają problem z wagą. Opowiedz nam proszę jak ona przebiegała i czy jest się czego obawiać. No i jak wygląda życie po operacji? Jak jadłaś – ile?  I czy nie żałujesz swojej decyzji?

Rok temu zdecydowałam się na operację zmniejszenia żołądka, ale nie było to takie hop-siup, lecę się zoperować. Myślałam o tym i podejmowałam decyzję 5 lat. W tym czasie próbowałam odchudzać się i 3 razy udało mi się zgubić po 20-40kg, niestety zawsze potem tyłam na potęgę i nigdy nie udało mi się utrzymać wagi.

Nie oszukujmy się, to nie jest taki tam zabieg, tylko poważna operacja podczas której można umrzeć, czy może dojść np. do uszkodzenia jelita, trzeba liczyć się także z komplikacjami po operacji. Dlatego też, nigdy nie powiedziałabym nikomu: tak zoperuj się, albo nie, nie rób tego. To jest poważna decyzja, moim zdaniem ostatnia deska ratunku i narzędzie dla chorobliwie otyłych ludzi, do których zresztą się zaliczam. Trzeba zdawać sobie sprawę, że otyłość to choroba psychiczna, jak anoreksja, w której człowiek jest w chorym związku miłosnym z jedzeniem. I czasem nawet po operacji ludzie tyją z powrotem, bo prawda jest taka, że gęby nikt nam nie zasznuruje, jak człowiek będzie chciał się najeść to się naje.

Pamiętam jak byłam zszokowana jak jedna laska na forum napisała, że najadłam się delicji, wypiłam piwo i nic mnie brzuch nie bolał…no spoko…Ja mam podejście takie, nie po to ryzykowałam swoje życie, żeby teraz znowu zaprzedać duszę pizzy czy cukrowi. Byłabym totalnie głupia, gdybym teraz odpuściła, a ludzie sobie nie zdają sprawy, że po operacji można jeść naprawdę WSZYSTKO. Pizzę, kebaby, majonezy, ciastka, ciasteczka, nikt tego nie zabrania, to po prostu zależy od wolnej woli człowieka.

Pół roku przed operacją nauczyłam się jeść 5-6 małych posiłków o stałych porach. Mam włączonych 5-6 budzików w telefonie i wiem, że jak dzwoni to czas coś zjeść. Nie podjadam między posiłkami i wierzę, że to poruszyło u mnie metabolizm, bo wcześniej chudłam tylko głodząc się albo na mono-dietach typu: jem przez 3mc same pomidory, już nawet to słabo brzmi. Po roku od operacji mogę powiedzieć, że to co mi powiedzmy przeszkadza, to niemożność picia kiedy mi się podoba. Nie mogę pić 30 min przed posiłkiem, w jego trakcie i po posiłku, a umówmy się jak mamy lato, strasznie chce się pić akurat wtedy kiedy się nie powinno, więc czasem czekam z zegarkiem w ręku na to, żeby się napić.

Życie zmieniło się diametralnie, byłam osobą która zamawia 2 duże pizze, że niby na imprezę, a zjadałam je sama w pokoju, do tego kupowałam litr lodów, ciastka. Moim rekordem było chyba zjedzenie kilogramowej chałwy pod gorzką herbatę. Żeby się najeść czekoladą musiałam kupić 2 hiper tabliczki, wiesz, te wielkie, bo te małe nie były w stanie mnie nasycić. Także jak jem teraz ‘’normalnie’’ to nadal jestem w szoku, ile potrafiłam zjeść i że po prostu nie pękłam pewnego wieczora od tego kompulsywnego przejadania się. Także, nie-nie żałuję. Jedyne czego mi żal, to lata, których nikt mi nie odda, a które straciłam na użalaniu się nad sobą nad paczką chipsów.

jak schudnąć

Jak wygląda Twoje całodzienne menu? Ulubione śniadanie? Obiad? Czy zawsze jadasz kolacje? Skąd czerpiesz kulinarne inspiracje?

Nie mam czegoś takiego jak np. tygodniowe menu. Po operacji dostaje się ścisłe zalecenia co można jeść, a czego nie i tego się trzymam. Nie mogę jeść np. roślin strączkowych czy innych wzdymających rzeczy typu kalafior, nie mogę jeść też gruboziarnistego pieczywa czy kasz. Nie mogę pić napoi gazowanych i jeść rzeczy słodkich.

Zawsze jem 5 posiłków dziennie co 3h więc zawsze jem kolację i tak już od 1,5 roku. Bo to, że powinniśmy jeść do 18.00 to już chyba każdy wie, że to mit. Jeśli miałabym powiedzieć jakie jest moje ulubione śniadanie to chyba gotowane jajko z pomidorem na pieczywie, ale też owsianka czy jaglanka dobrze wymiatają. W sumie wszystko mi jedno, byle ktoś mi je zrobił, a ja mogę dłużej spać hahahah :D.

Moją inspiracją są moje dwie koleżanki Ule, jedna jest na diecie cukrzycowej, jedna na bezglutenowej, pysznie gotują, robią cuda, podpatruję, a potem w sekrecie w domu podejmuję wyzwanie aktimelka i próbuję odtworzyć te przepisy. Jednak to co się u mnie zmieniło, to jest to, że ja już się nie nagradzam jedzeniem. Dlatego też jedzenie rozpatruję bardziej w kategoriach: pokarm, białko, energia, niż: teraz zjem sobie coś dobrego. Takie podejście wolę i tak się teraz dobrze czuję.

jak schudnąć

A jak jest u Ciebie z ruchem? Bo każdy, kto zastanawia się jak schudnąć myśli też o tym, czy prócz diety będzie musiał się męczyć na siłowni?

Ruch kocham od zawsze. W dzieciństwie grałam z tatą w tenisa, jeździłam na rowerze, latałam po polach z koleżankami. Przy 130 kg zaczęłam uskuteczniać spacery, chodziłam sobie np. godzinę po osiedlu czy z pracy. Przy 120 kg zaczęłam jeździć na rowerze i rower jest moją ogromną miłością. Zaraz po rowerze jest mój orbitek, na którym zawsze robię sobie selfiaki i dodaję je na fanpejdża.

Kilka lat zbierałam pieniądze, aby kupić sobie bardzo dobry jakościowo sprzęt i udało mi się, teraz praktycznie codziennie ćwiczę na orbiteku minimum 30 minut. Dwa ostatnie miesiące byłam niestety wyłączona z gry, bo zwichnęłam nogę, ale nareszcie ortopeda pozwolił mi wrócić na rower. To co ja mogę powiedzieć, to jeżeli człowiek się będzie zmuszał do czegoś, to ani nie będzie w tym dobry, ani nie będzie tego lubił, więc nic nie osiągnie. Jeśli myślisz w kategoriach: siłownia=męka, znajdź coś innego.

Znajdź taką aktywność, która będzie dla ciebie. Może będą to spacery z kijkami, może bieganie, może treningi z komputera znalezione w odmętach youtuba. Poza tym: come on! jesteśmy dorosłymi ludźmi, nic nie musimy. Jeśli ktoś nie chce mieć kondycji, chce leżeć na kanapie, chce zajadać czipsa, ważyć 120kg, nie ma sprawy. Jego wybór. Ale lista zysków po stronie zdrowia także psychicznego jest zdecydowanie przechylona na szalę dobrej strony mocy, czyli trzymania michy i trzymania ruchu minimum 3 razy w tygodniu.

Mam takich znajomych, którzy są grubi i nic z tym nie robią i to jest ich wybór. Jedno tylko co im mówię: nie będę słuchała twojego narzekania na to że jesteś gruba/gruby. To czego nienawidzę to smęcenie tego typu: jestem gruba, ale jest weekend, to opierdolę sobie dwa kilo faworków. A potem wdrażanie w życie opowieści jak to: tyję z powietrza, a przecież nic nie jem.

jak schudnąć

Agnieszko, ja mam przed sobą jeszcze dość długą drogę – planuję zrzucić jeszcze 10 kilogramów, ale jest mi raźniej, bo działam w grupie. Odchudzamy się w kilka osób i każda z nas przechodzi prawdziwą metamorfozę  – nie tylko zewnętrznie, ale też wewnętrznie. Ja przeszłam ogromną przemianę a zgubiłam póki co jedynie 15 kilogramów. Jakie według Ciebie są pozytywy przejścia na dietę? Czy warto zacząć się odchudzać?

Moim zdaniem są same pozytywy! Lista jest długa i meandruje w nieskończoność, ale to co mi najbardziej się podoba: mogę kupić sobie ubrania jakie tylko chcę, bo w końcu coś na mnie pasuje i ‘’zapina się w cycach’’ hahahah. Podoba mi się, że stałam się świadomym konsumentem i nie nabijam kasy koncernom i firmom, które nas trują olejem palmowym, różnymi-E i syropami glukozowo-fruktozowymi w swoich produktach. Zawsze czytamy z mężem etykiety i mąż często mówi: a sprawdziłaś skład?

W zeszłym roku pobiegłam w biegu na 10km biegłam chyba ze 2h i dobiegłam jako ostatnia, ale łotewer! Zrobiłam kolejną rzecz o której skrycie marzyłam. Kiedyś nie byłam w stanie wejść na 3 piętro bez zadyszki, a nagle przebiegłam 10km. Co mogę powiedzieć? Zawsze warto zaczynać, zawsze warto walczyć o siebie. Bo prawda jest taka, że mimo posiadania męża, rodziny dzieci, to życie mamy jedynie  w swoich rękach nikt za nas go nie przeżyje, nikt za nas nie podejmie wyzwania. Łatwiej jest jak jest po prostu lżej.

jak schudnąć

Jak schudnąć? Takie żelazne zasady każdej osoby na diecie. Jesteś w stanie przygotować jakiś dekalog?

Mi się wydaje, że schudnąć, to schudnie każdy, gorzej z utrzymaniem wagi. Ile się słyszy historii: schudłam i na fali entuzjazmu, że tak pięknie wyglądałam, wyglądałem człowiek zaczął sobie dogadzać i ‘’nagle’’ nieoczekiwanie 20 kg wróciło i to z nawiązką.

Ja mogę mówić jedynie o tym w co ja wierzę, a wierzę w 5 posiłków dziennie co 3h (bez podjadania), wierzę, że to reguluje metabolizm i sprawia, że nie tyjemy. Ja mam ustawione 5 budzików co 3-4h w telefonie i po prostu wiem, że jak dzwoni, to muszę coś zjeść. Wydaje mi się też, że trzymanie diety to 90% sukcesu, a pozostałe 10% to sport i ruch. Sama widzę po sobie, że nawet jeśli nie ćwiczyłam, ale w 100% trzymałam dietę, to chudłam, albo chociaż waga stała w miejscu, ale na pewno nie tyłam, co dla mnie jest bardzo ważne.

Wydaje mi się też, że niezwykle ważne jest pozytywne myślenie. Zawsze jak zaczynamy z mężem narzekać to mówię nagle: ale znajdźmy pozytywy! I wymyślamy sobie najbardziej nawet durne powody dla których powinniśmy się w danej chwili cieszyć. Nikt nie lubi i nikt nie będzie wspierał wiecznie zdołowanych, narzekających, pojękujących osób. A wsparcie przyjdzie właśnie wtedy kiedy  nastawimy się pozytywnie, będziemy trzymać michę. Mnie motywują np. fanpejdże o odchudzaniu na facebook’u, widzę jak laski ćwiczą, jak gotują dziwne rzeczy, jedzą owsianki, wybierają rower zamiast chlania na działce, i po prostu mi się chce, kontynuować to co robię, bo widzę, że to jest dobre.

jak schudnąć

Aga, co najbardziej przeszkadzało Tobie kiedy byłaś gruba?

W latach 90 tych (brzmi jakbym miała sto lat hahaha), po Warszawie jeździły takie autobusy z rurką do trzymania w drzwiach, miały taką poręcz do wsiadania, co dzieliło drzwi na pół i ja nie byłam w stanie zmieścić się do takiego autobusu, musiałam czekać na autobus niskopodłogowy.

Nie mogłam kupić sobie nic ładnego do ubrania, w rozmiarze 54-56 miałam do wyboru jedynie wory w paski poprzeczne ewentualnie szare wory. Chodziłam po szmateksach i wyszukiwałam sobie spodnie i tiszerty, bo w tzw. sieciówkach nic nie mogłam dla siebie znaleźć, a jak już coś znalazłam to było dla mnie za drogie. Swoją drogą zwykła biała koszula dla osoby otyłej za 100zł to chyba GRUBA przesada, prawda?

Wiesz.. najbardziej źle było mi ze sobą kiedy uświadomiłam sobie, że zgubiłam gdzieś w sobie kobietę, którą przecież jestem. Czy Ty też miałaś taki etap, że nie miałaś ochoty na nic? Że nie potrafiłaś patrzeć na siebie w lustrze i przestałaś o siebie dbać?

Było nawet tak, że oprócz wyjścia na zajęcia i do pracy nie wychodziłam z domu. Wstydziłam się tego jak wyglądam, ciągle wydawało mi się, że wszyscy się na mnie patrzą, że każdy się ze mnie śmieje. Więc co robiłam? Robiłam sobie rundkę po sklepach, w jednym kupowałam paczkę chipsów, w innym 2 batony, w innym ciastka. Nigdy nie kupowałam zapasów w jednym sklepie, bo wstydziłam się, że ktoś sobie pomyśli, że ja to wszystko sama zjem. Chodziłam do cukierni i kupowałam 6 wielkich ciastek, że to niby na imprezę w domu….A zżerałam je sama przy filmie. Smutne. Nażerałam się jak świnia przy korycie, było mi źle, miałam depresję, ciągle byłam smutna, i załamana tym, że jestem gruba. W lustro w zasadzie się nie mieściłam przy 130 kg, więc nawet nie miałam ochoty w nie patrzeć. Były to moim zdaniem bardzo mroczne psychicznie czasy. I zrobię wszystko, tak jak tu stoję z ręką na sercu, żeby do nich nie wrócić.

jak schudnąć

Lubisz chodzić w sukienkach/spódniczkach, prawda?:) A wcześniej? i czy lubiłaś zakupy, czy raczej i unikałaś?

Nienawidziłam zakupów! Mój styl to były: męskie dżinsy ze sklepu duży Pan, do tego czarna wielka bluza, czarne tiszerty, czarne spodnie i adidasy albo glany. Na zakupy chodziłam jak coś się rwało. Nie ważne jaka okazja, zawsze ten sam strój. W zasadzie to w ogóle nie czułam się kobietą, tylko takim kawałkiem mięsa na kościach, który w zasadzie nie ma zdefiniowanej płci. Jestem ogólnie raczej męską dziewczyną, ale wtedy to już delikatnie mówiąc: przesadziłam z byciem babo-chłopem. Co innego teraz. Uwielbiam sukienki, spódnice, miniówki, ściskodupy, słodkie bluzeczki. Jak każdy już chyba wie, jestem mega fanką szmateksów. I tam kupuję praktycznie wszystkie swoje rzeczy. Uwielbiam to i to, że mogę nosić te rzeczy daje mi poczucie wolności. Nie jestem już ograniczona więzieniem jakim było moje ciało, mam ochotę na spódniczkę to sobie ją kupuję.

jak schudnąć

Kochana , na jakim etapie jesteś w tej chwili? Ile zgubiłaś kilogramów  ( i centymetrów) i jaki jest Twój cel? Miewasz chwile słabości? Grzeszysz czasem?

Centymetrów nie liczyłam, ale w kilogramach to będzie już prawie 50kg razem. 20 kg przed operacją  i 30 kg po operacji. Mój cel jest teraz utrzymać wagę i sprawność fizyczną, trzymać tzw. michę, ćwiczyć i być zdrową. W końcu nie mam nadciśnienia, nie boli mnie kręgosłup, nie wysiadają mi kolana. Fajnie jest nie czuć się już młodą emerytką kiedy wszystko strzykało o nadbagaż sprawiał, że ledwo się poruszałam. Jasne, że grzeszę, czasem mam fazę na kiełbasę, to sobie zjadam kawałek, albo smażonego kotleta mielonego czy karkówkę, jednym słowem najbardziej mnie bierze na mięsa. Koleżanki też czasem robią tzw. ciasta bez cukru, bezglutenowe, ale np. z miodem, czy xylitolem, czy syropem z agawy, to zawsze jak akurat coś upieką pysznego to sobie zjem kawałek takiego ciasta. Ale mówię najbardziej ze słodyczy lubię: kiełbasę ahhahah.

Jak schudnąć? TRZEBA ZNALEŹĆ MOTYWACJĘ. To moje zdanie. Silna wola to podstawa, chociaż moja silna wola jest słaba ale to, że ochudzamy się w grupie daje mi taką siłę, że jak dostanę „po glowie” zaraz odechciewa mi się czekolady, za którą przepadam. Najważniejsze są chyba początki, prawda? Żeby przetrwać. Polecam jakąś dietę oczyszczającą na start.. i ważenie się raz w tygodniu, a nie częściej. Tobie Agnieszko życzę powodzenia w dalszej walce 🙂 I nie znikaj nam nigdy z internetów bo jestem pewna, że pomogłaś schudnąć nie jednej osobie 🙂

OMG! Piękne słowa! Pyzatym zawsze można do mnie napisać, ja zawsze odpowiadam na wiadomości, jeśli coś wiem to doradzę, pomogę.  Musimy się wspierać. Tego wsparcia życzę każdemu.

Jeżeli macie ochotę poznać Agnieszkę bliżej, zapraszam na Jej fb – GRUBA PRZESADA —> KLIK

Share
Author: Ośmiornica Matylda
Tagi

Komentarze 4 komentarze

  1. Ta Gruba napisał(a):

    Znam, czytam, uwielbiam <3 Cudowny wywiad wspaniałej i dzielnej dziewczyny. Mnie również bardzo pomogła i wciąż pomaga. Podpisuję się pod słowami – i nie znikaj nam nigdy z internetów <3

  2. Agata napisał(a):

    Czytam i podziwiam.Agnieszka to super dziewczyna,pełna humoru i pozytywnej energii.Też jestem po operacji zmniejszenia żołądka i to ona sprawiła że w końcu zdecydowałam się na operację.Kocham Cię Aga za to że jesteś ?

  3. onlyme napisał(a):

    Gruba przesada z tym „nie mogę” w żywieniu. Można wszystko. To czy chcę czy nie, to inna sprawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share