Główna » Lajfstajl » Jak być lepszą Mamą? Wywiad z www.zosinkowy.com.pl

Jak być lepszą Mamą? Wywiad z www.zosinkowy.com.pl

Kiedy po raz pierwszy miałam przyjemność zobaczyć się z Martą nie potrafiłam przypisać jej buzi do bloga, którego prowadzi. Z resztą – jestem przekonana, że miała tak samo, bo stojąc obok mnie zapytała : ejj.. a przecież miała być na spotkaniu też Zawód kobieta (taaak, to mój prywatny blog). Odpowiedziałam tylko, że tak, i się uśmiechnęłam 🙂 Nie zapomnę zapewne tej zabawnej sytuacji nigdy;) I jeszcze jednej, z tego samego spotkania. W każdym razie.. Marta zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, choć wydawała mi się być taką zagubioną, małą dziewczynką – chociaż i kobietą przecież! I to jaką! Panowie – czapki z głów! Bo jak sobie lubicie popatrzeć – a każdy z Was lubi – to jest na co 🙂 Marta.. w ramach wstępu to chyba na tyle.. Powiedz nam proszę.. jak to się zaczęło.. Blogowanie. Skąd pomysł, nazwa, dlaczego akurat taki a nie inny profil bloga?

Hahahaha, to żeś mi zrobiła reklamę 🙂 wyobrażasz sobie, ze przez jakiś rok nikt nie widział, ze piszę bloga.? Wstydziłam się jak diabli- pewnie dlatego, że mój blog był pierwszym w moim rejonie. Nigdy nie zapomnę, kiedy postanowiłam się nieco ujawnić i w jednym ze sklepów zaczepiła mnie ekspedientka z zapytaniem- to Pani jest z tego zosinkowego bloga? Ale byłam dumna, ale poczułam się sławna. Ależ mi to połechtało ego :)) a tak naprawdę blog powstał z nudy. Przeniosłam się na wieś, na której nie znałam prawie nikogo. Uziemiona na urlopie macierzyńskim znalazłam moje „okno na świat” pod postacią bloga. Wreszcie mogłam urzeczywistnić to co drzemie we mnie, wyrzucić zbędny balast- to co mnie denerwowało i wkurzało, ale również przekazać dobro którego doświadczam każdego dnia.

Ja zawsze miałam dużo do powiedzenia i lubiłam kreować rzeczywistość. Początkowo  Blog stał się sposobem na realizację moich zainteresowań – jakimi była moda. Wcześniej pracowałam w sklepie odzieżowym i dorabiałam jako stylistka i szafiarka. Blog miał zamysł miejsca ze stylizacjami dziecięcymi. Ile ja zdjęć mojej Zosi napstrykałam, ile ją na przebierałam, po ilu lumpach się naszperałam- ciężko zliczyć. Po jakimś roku stwierdziłam, że mam więcej do powiedzenia i pokazania niż ładny uśmiech mojej córeczki. Wkręcił mnie na całego parenting i sukcesywnie powiększyłam tematykę moich zainteresowań. Ponieważ stworzyłam to miejsce dla mojej córeczki, Zosi- tak właśnie zatytułowałam ten blog. Chciałam, żeby wszystkie sprawy poruszane na blogu dotyczyły jej osoby, wychowania i rodzicielstwa. Nie przewidziałam tylko, że dwa lata później pojawi się Antoś 😉 ostatnio myślałam nad zmianą nazwy- ale Zosinkowy to część mnie i tak już pozostało. Nie sądzę, że inna nazwa pasowałaby do mnie, do nas- my jesteśmy takim zosinkowym światem.

jak być lepszą mamą

Często zastanawiam się jak być lepszą mamą, po czym siadam do komputera i pozwalam się ponieść emocjom, „wypłakując” się na łamach mojego bloga. Czy masz tak samo? Czy blogowanie uczyniło Cię lepszą matką? A może masz jakąś gotową receptę na to jak być lepszą mamą?

 

Starałam się zawsze, żeby blog był autentyczny ale nie stał się miejscem, ktore zamieniłoby się w chusteczkę do wypłakania. Chciałam aby to miejsce było pozytywne, abyśmy naszym dobrym postępowaniem zarażały innych, przekazywały dobrą energię przez internetowe łącza. Aby czytelnicy poznawali dzięki nam fajne miejsca, dobre produkty i sprytne sposoby na ułatwienie sobie tego ciężkiego rodzicielstwa. Owszem, dzieliłam się chwilową chorobą czy problemem- w końcu to naturalna rzecz, że czytelnicy stają się naszymi powiernikami, a czasami nawet  przyjaciółmi- ale nigdy nie chciałam, aby ciemne chmury zawisły nad blogiem. Od początku miało to być dobre i wesołe miejsce.
Blogowanie nie sprawiło, że stałam się lepszą matką. Nigdy też nie miałam ambicji by stać się matką roku. Ale blog sprowokował mnie do kreatywności. Do kombinowania i urzeczywistniania moich pomysłów związanych z rodzicielstwem. Nie mam się za żadną wyrocznię – ale miło mi kiedy czytelnicy piszą, że im pomogłam lub ich zainspirowałam. Wtedy czuję, że to co robię ma sens. Były momenty, że blogowo przeginałam zwłaszcza w kwestii fotografowania- bo wszystko chciałam uwiecznić na zdjęciu i wrzucić na bloga. Ale myślę, że po tylu już latach blogowania znalazłam wreszcie złoty środek.
Blog nie sprawił , że stałam się lepszą matką, ale stał się narzędziem do urzeczywistniania sposobów na stanie się kimś lepszym, bardziej kreatywnym w kwestii wychowania dzieci.

No to teraz „chwila dla reporterów” dla Twoich dzieci 🙂 Opowiedz nam trochę o Zosi i Antosiu. Miałam przyjemność poznać tą dwójkę – Antek, jak zatrzepocze rzęsami to każda babeczka będzie jego – już jest na bank. Zosia – urocza Pannica, i wyjątkowo dojrzała moim zdaniem jak na swój wiek. Może to domena imienia? (Wiesz, że ja to mam sentyment do niego 😉 ) Kłócą się? Biją? A może panuje między nimi wieczna zgoda?

 

Jak się nie kłócą i nie biją to się często zastanawiam czy jeszcze żyją 😉 na poważnie- jesteśmy nienormalnie normalni 🙂 Zosia to kopia mnie, niestety też pod względem charakteru. Ze strachem czekam na okres.   Młodzieńczy- z pewnością będzie drzeć koty całymi dniami.

Zosieńka to taka typowa panienka- lubi się ładnie ubrać i pomalować nawet. Jest raczej spokojnym dzieckiem i nigdy nie sprawiała mi problemów wychowawczych. Typ złotego dziecka, które zawsze ładnie samo się bawiło. Pamiętam jak zostawiałam ja na kocyku, dawałam pudełko klocków a po pół godziny spostrzegałam, ze Zośka siedzi tak jak siedziała, tylko klocki odrobinę się przesunęły. Dlatego pojawienie się Antka, niesamowicie energetycznego małego Pędziwiatra było dla mnie szokiem. Przyzwyczajona do spokojnych wieczorów i przespanych nocy- nagle musiałam zmierzyć się z pojawieniem się małego urwisa, któremu aż oczy błyszczały od brojenia.

jak być lepszą mamą

Miłość do córki i syna jest totalnie różna, ale być może wynika to z kolejności posiadanych dzieci? Ja zawsze chciałam mieć dużą rodzinę, dlatego kto wie- czy za kilka miesięcy nie powiększymy jej o jeszcze jednego brzdąca? Nigdy nie traktowałam posiadania dzieci jako ograniczenia- dziecko to najwspanialsze co może spotkać nas w życiu. To dla nich chce mi się starać, i bardzo poważnie traktuję moje zadanie, aby pokazać im świat. Czuję się przewodnikiem, który musi zaszczepić w nich dobro i otwartość umysłu.

Wierze, że uda mi się ich wychować na dobrych ludzi. Nie powiem, że jest łatwo. W chwili obecnej wychowuję ich praktycznie sama. Mimo, że jestem świeżo upieczoną mężatka to pasuje mi bardziej określenie słomianej wdowy. Mój mąż jest w domu tylko w sobotę i pół niedzieli, więc nie mamy zbyt wiele czasu dla siebie- ale jakoś sobie radzimy, za dwa lata planujemy przeprowadzkę do Warszawy i zaczniemy kolejny etap naszego życia.

 

Wspomniałaś mi kiedyś,  że blogowanie stało się dla Ciebie takim oknem na świat, że pozwoliło Tobie wyjść ze skorupy. Opowiedz nam o tym coś więcej?

 

Wyznam Ci moją największą tajemnicę.  Pewnie nie uwierzysz, ale ja całe życie byłam bardzo nieśmiała. Niesamowicie bałam się ludzi, zwłaszcza ich krytyki. Wiem, że nigdy nie byłam tak postrzegana, umiejętności aktorskie skutecznie ukrywały moje słabości. Blogowanie właśnie pozwoliło mi na wyjście do ludzi, nawet jeśli było ono wirtualne. Wreszcie mogłam wyrażać swoje zdanie i konstruktywnie przyjąć krytykę. Blog stał się moim podwórkiem i to ja decydowałam o czym chcę rozmawiać, Ale nie tylko- dzięki blogowaniu stworzyłam też nowa  grupę znajomych, a  poznane na spotkaniach blogerskich dziewczyny są moimi dobrymi koleżankami po dziś dzień. Niektóre znajomości okazały się bardzo cenne pod względem duchowym- a bez bloga nie wiadomo czy zaprzyjaźniłabym się z osobami tak kompletnie różnymi ode mnie.?

 

Jestem za tym, żeby zawsze dążyć do odnalezienia jakiejś pasji. Ja kocham swojego bloga- chociaż nie dbam o niego tak, jak kiedyś. Tak samo ważny, albo ważniejszy jest dla mnie ten portal, który prowadzimy razem z Pajączkiem 🙂 Sentymenty.. być może chodzi o to, ale chętnie wracam tutaj i nawet jak jestem bardzo zmęczona z przyjemnością siadam do komputera żeby coś wrzucić nowego. Czy jeżeli Twoje dzieci, powiedzą Tobie za jakiś czas, ze chcą się wyrażać przez blogowanie, pozwolisz im na to? Jakie dasz im wtedy rady?

 

Blog miał być pamiętnikiem, który za paręnaście lat pokazałabym moim dzieciom- gdzie byliśmy, co robiliśmy i co matka wymyśliła pewnego sobotniego wieczoru 😉 oczywiście, nie wrzucam każdego wyjścia do sklepu- ale miejsca warte uwagi zawsze znajdziecie w jednej z naszych zakładek. Obserwuję swoistą modę na posiadanie bloga. Z jednej strony świetnie, że tyle ludzi ma coś do powiedzenia i wolę,  że młodzi realizują się w ten sposób- ale spowodowało to wysyp blogów, które znikają jeszcze szybciej niż się pojawiły, że aż robi się przykro. Jeśli moje dzieci bądą chciały pisać to wyślę ich na jakiś kurs seo czy grafiki komputerowej – myślę, że to kwestia miesięcy czy lat, że blogowanie będzie umiejętnością do nabycia, a nie jak było dotychczas- jedynie pasją. Ale oczywiście będę je wspierać, jak we wszystkim. Cokolwiek zrobią, gdziekolwiek pójdą chcę,  żeby mogli na mnie liczyć.

jak być lepszą mamą

Marta – blogowanie to też kwestia statystyk. Śledzisz te Twoje regularnie? Jesteś z nich zadowolona? w jaki sposób starasz się docierać do czytelników?

 

Nie śledzę statystyk. Na Google analytics wchodzę jedynie na prośbę podesłania pliku w celu nawiązania współpracy. No dobra, od czasu do czasu sprawdzam, czy w ogóle ktoś mnie czyta 😉 najśmieszniejsze  jest to, że czasem najbardziej poczytne są posty, w których nie zaangażowałam się w 100% i tak lekko napisałam bo miałam wolne popołudnie. Ponieważ moje posty dyktowane są potrzebą serca- nie mam żadnego harmonogramu na najbliższe tygodnie, nie mam planu co kiedy się pojawi. Być może to błąd, ale nie chciałabym pisać bloga w ramach musu czy obowiązku . Ja sama jestem bardzo spontaniczna, więc blog też taki musi być, aby odzwierciedlał moją osobowość. Ponadto jestem zodiakalnym bliźniakiem , a to do czegoś zobowiązuje.
Często czuję, że drzemie we mnie kilka osób, i każda z nich chciałaby się wykazać. Podobnie jest z blogowaniem- tak naprawdę musiałabym stworzyć dziesięć różnych blogów i na każdym opisywać moje zainteresowania- jeden od mody, sportu, zdrowia, żywienia, zabaw itp. Ale tak się nie da, więc staram się trzymać tej rodzicielskiej tematyki i okazjonalnie wrzucać coś co dotyczy tylko mnie. Ostatnio były to batalie ze zdrowym żywieniem co zaowocowało polubieniem gotowania. Obecnie na blogu sporo pojawia się przepisów, nie tylko na dania dla dzieci.
Jeśli chodzi o czytelników- serce mi pęka z każdym odchodzącym lubiącym mnie dotychczas czytelnikiem. Zastanawiam się wtedy, co robię źle, aczkolwiek nie zauważyłam nigdy masowych odlubień profilu na fp, jak skarżą się inne blogerki zwłaszcza po zakończeniu konkursów. Mam stałe grono czytelników, które stale się powiększa. Wychodzę z założenia, ze czytelnicy sami mnie znajdą jeśli dobrze będę pisać.
Wkurza mnie jedynie blogowe kółko adoracji- niektóre blogi chwalą się swoją frekwencja pod względem ruchu na blogu- kiedy wynika to jedynie z aktywności koleżanek blogerek, które z zachwytem komentują każdą zmianę statusu.  Ja czytam dziennie około 10 postow  na różnych blogach ale rzadko zostawiam komentarz czy wchodzę w dyskusję. Niestety często sama treść nie prowokuje do zostawienia swojego zdania, chyba ze blogerkę interesuje komentarz: fajnie i super.
jak być lepszą mamą

Czy Twoje dzieci korzystają na blogowaniu? Czy sposobem na to jak być lepszą mamą ( w mniemaniu naszych dzieci) może być na przykład dobrze nam , blogerom znany barter? Wiem, że pozwalasz sobie czasem na takie współprace, ja też 🙂 czy zawsze jesteś z nich zadowolona? Jaką współpracę barterową wspominasz najlepiej, a o której wolałabyś zapomnieć?

 

Bardzo długi czas byłam blogerką barterową. Byłam dumna, że tyle firm podsyła mi zabawki, książeczki czy ubrania dla moich dzieci. Wychodziłam z założenia, że i tak bym o tym pisała bo lubię się chwalić fajnymi i ciekawymi rzeczami. Tym bardziej, że nie traktowałam bloga jako sposobu na zarobek- ale i tak oszczędzałam kilkanaście stówek miesięcznie na produkty dla moich maluchów.
Kryzys jednak przyszedł w okolicach świąt- każdego dnia wrzucałam nawet po dwa posty, aby wyrobić się ze współpracami. Zabrakło mi zwyczajnie czasu na pisanie o tym co miałam w Głowie i sercu a skupiałam się na testowaniu i recenzowaniu. Bałam się też, że jeśli odmówię jednej firmie to i reszta przestanie do mnie walić drzwiami i oknami. Jednak  zmęczenie wzięło górę i postanowiłam, że w momencie kiedy skończę wszystkie posty dla sponsorów to odcinam się totalnie od barteru. Najlepsze w tym wszystkim było to, że kolejni chętni na współpracę godzili się normalnie płacić za posty. Oczywiście, tych współprac jest dużo mniej, ale to ja decyduję na co wydam zarobione pieniądze. Czyli na dzieci 😉
Współprace barterowe przyjmuję bardzo rzadko, lubię też się rozliczać pół na pół, jeśli zależy mi na czymś konkretnym.
Nie wstydzę się dawnej przynależnosci do blogerek barterowych, nie jest to dla mnie ujma na honorze czy powód do wstydu. Ale obserwuję nadal wyzysk blogerek w tym właśnie sektorze i łapię się za głowę, że firmy tak wykorzystują blogerki, a one się na to zgadzają. Ostatnio trafiłam na bardzo szczegółową recenzję początkującej blogerki, która chciała zrobić reklamę tamponów. Niestety, takim posunięciem zrobiła sobie raczej antyreklamę.
Moja najśmieszniejsza propozycja współpracy barterowej to była oferta jednej z aptek. Za szczegółowa recenzję, post na blogu i promowanie w social mediach miałam wybrać sobie produkt z ich oferty do kwoty trzydziestu złotych. Z ciekawości zajrzałam do proponowanego działu, i moim oczom ukazały się maści na hemoroidy i kremy na opryszczkę.

Dzięki blogowaniu mogę pozwolić sobie na wiele rzeczy, na które normalnie bym sobie nie pozwoliła. Wspólne wyjazdy, zabawki, gadżety, ubranka dla dzieciaków, zapas kosmetyków – i wynagrodzenie za przygotowanie obiektywnej recenzji. To miły dodatek do naszej pracy. Bo przecież blogowanie to nie tylko przyjemność, ale czasem też praca. Ile czasu poświęcasz na przygotowanie postów?

 

Nigdy nie musiałam siedzieć ze stoperem przed komputerem i kontrolować, czy wyrobie się w godzinę. Większość moich postów jest dyktowana  impulsem. Jeśli godzę się na post sponsorowany musi do mnie pasować. Na szczęście tematyka rodzicielstwa jest bardzo szeroka. Jak już wspomniałam, zarabiam na blogu dopiero od niedawna ale cieszy mnie to, że na blogowaniu rzeczywiście można zarobić, a nawet wyżyć z tego. Były miesiące, kiedy na kilku postach zarobiłam tyle ile podczas całomiesięcznej pracy w biurze. Ale blogowanie to ciężki i niepewny chleb- chyba że ma się kilkumiesięczne kontrakty i można spokojnie sobie dziobać na blogu. Ale wiemy jak jest- jeden miesiąc trafi się świetny finansowo, a kolejny miesiąc cisza. Mi na szczęście póki co starcza na waciki.

 

Marta, tak na koniec.. Czy masz jakieś rady dla osób, które chcą zacząć blogować? I dla tych, które blogują a dopadł je kryzys? Sama czasem miewam różne kryzysy i staram się je jak najszybciej zażegnać.

 

Denerwują mnie posty innych blogerek z informacjami, że kończą blogowanie, że nie widzą w tym sensu i chcą się pożegnać. Po czym następnego dnia widzę dwa nowe posty, bo setka komentarzy- nie odchodź! Jakoś je przekonała jednak do zostania.
Każdy ma prawo do chwili słabości, ale takie zachowanie wydaje mi się słabe- takie na silę wzbudzane zainteresowanie. Nie chcesz blogować- to tego nie rób, nie ma musu.
Ja tez mam czasem chwile zwątpienia, małe depresje i ochotę na nic nierobienie. Znikam wtedy na kilka dni i nawet nie wchodzę na bloga. Robię sobie wakacje blogowe i zbieram energię na powrót. I za każdym razem  brakuje mi pisania i nie wyobrażam sobie, aby się z tym żegnać. Dla Mnie blogerzy to artyści sztuki pisanej- fajnie, że mogę zaliczać się do takiej kategorii ludzi.

Marcie dziękujemy ślicznie za rozmowę, a Was zapraszamy na Jej bloga : www.zosinkowy.com.pl

Share
Author: Ośmiornica Matylda
Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share