Główna » Lajfstajl » Kiedy dziecko ma bloga – plusy i minusy. Wywiad z Anią z zabawkator.pl

Kiedy dziecko ma bloga – plusy i minusy. Wywiad z Anią z zabawkator.pl

Aniu.. na Twojego bloga trafiłam już jakiś czas temu, poszukując pomysłu na prezent dla własnych dzieci. Od razu powiem – że odwalasz KAWAŁ dobrej roboty i uwielbiam do Ciebie zaglądać i zaznajamiać się z wszelkimi nowościami. Nie wszystkim blogerom wierzę – bo wiem jak wygląda ta „robota” 😉 Dary losu – a za dary losu pozytywne opinie. U Ciebie jest jakoś tak.. prawdziwie.. Wprawdzie tematem naszej rozmowy ma być głównie dyskusja o tym jak to jest, kiedy dziecko ma bloga, ale ja chciałabym, żebyś na początek opowiedziała coś o swoim miejscu w sieci. Dlaczego blogujesz? Skąd pomysł na taki właśnie target i czy blog to jedynie odskocznia od codzienności, czy taki drugi etat?

 

Dziękuję. Cieszę się, że dobrze się u mnie czujesz, bo sama też czuję się na Zabawkatorze doskonale. Blog powstał z kilku składników. Po pierwsze jestem pasjonatką książki dziecięcej, która w mojej rodzinie zawsze była wysoko ceniona. Po urodzeniu dzieci ręka mi usychała gdy zamiast książki musiałam kupić zabawkę, przez co zaczęłam zagłębiać się w rynek i wyszukiwać prawdziwe perełki. Szło mi to tak dobrze, że znajomi pytali o polecenia zabawek dla dzieci, a ja każdemu odpowiadałam osobno, aż powiedziałam: koniec, zakładam miejsce, gdzie będę pokazywała swoje odkrycia i tam sobie wszystko znajdziecie.

Po drugie od 22 lat pracuję jako dziennikarka i redaktorka. Nawet jako redaktor naczelna czy zastępca musiałam podporządkowywać się w pracy „wyższym celom” jak sprzedaż czy reklama. I zawsze marzyłam o swoim miejscu, gdzie piszę dokładnie o tym, o czym chcę. Po trzecie jestem teraz w fazie życia „udręka i ekstaza” czyli w skrócie „mama”. I to o czym piszę bloga nie kontrastuje z moim ulubionym zajęciem – macierzyństwem – tylko świetnie się uzupełnia.

Blog nie jest moją pracą. Zawsze to podkreślam gdy ktoś dzwoni do mnie z propozycją współpracy: na Zabawkatorze nie można kupić recenzji. Można ze mną współpracować w różny sposób, np. w formie patronatu, artykułu, akcji promocyjnej, itd. Ale od początku założyłam, że treść bloga, wpisy, mają być wartością dla czytelników i koniec. Nie ma też recenzji „za fanty” czy jak to nazywasz „dary losu”. Pokazuję tylko rzeczy, które sama wybieram, jestem ich ciekawa, widzę w nich wartość. Sama je wyszukuję. Albo wybieram spośród propozycji przysyłanych przez producentów czy sklepy.

Oczywiście chciałabym, żeby blog był moim drugim a nawet jedynym etatem, bo uwielbiam go prowadzić. Mam pomysły na wiele akcji dla czytelników, a nie mam na nie czasu „bo praca”. Dlatego staram się rozwinąć moje zarabianie, ale podkreślam: nie „na blogu”, tylko „dzięki blogowaniu”. Czyli na przykład piszę na zlecenie artykuły o tematyce dziecięcej, czy bardziej branżowo – zabawkowej, książkowej, poradnikowej – korzystając z zasobów bloga. Albo wspieram akcje promocyjne produktów. Konsultuję nowe zabawki, projekty.

kiedy-dziecko-ma-bloga

 

Jak to jest z zabawkami i książkami? Bo kupowanie ich to często spełnianie niespełnonych marzeń z dzieciństwa. Heh  – za moich czasów (o raanyy.. jak to brzmi) właściwie nie były jakoś ogólnodostępne. Przynajmniej w pierwszych latach mojego dzieciństwa. Pamiętam, że kiedyś dostałam puzzle ze Smerfami… a moja Mama „zdobyła” gdzieś od kogoś książkę „Na Jagody. I to były – i są – dla mnie „zabawki” ponadczasowe. Mam do nich taki sentyment, że sama kupiłam Dzieciom nowszą wersję „Na Jagody” a w internetach znalazłam puzzle ze Smerfami. Prawie takie same. Ale często kupuję zabawki, które to właśnie mi się podobają – wierząc naiwnie, że może i moim Chłopakom będą odpowiadały. Jak to jest u Was? Czym się kierujesz przy zakupie zabawek czy książek? No i czy masz jakieś takie swoje ulubione – z dzieciństwa? A które z nich są ulubionymi Twoich Dzieci?

 

Odmawiam odpowiedzi na to pytanie (śmiech). Gdybym to zrobiła, wyszło by kilka długich artykułów. To, że rodzic kieruje się własnym gustem przy wyborze zabawek jest jak najbardziej naturalne. A jeśli chodzi o sentymenty z dzieciństwa to wymieniłam je ostatnio jako jeden z pięciu powodów dla których wybieramy daną zabawkę.

Długo obserwowałam swoje dzieci zanim zrozumiałam jakim kodem kierować się przy wyborze zabawek tak, aby zwiększyć szansę, że będą się nimi bawiły. Tak naprawdę przede wszystkim trzeba zaobserwować jaki rodzaj zabawy preferuje dziecko. Na przykład moja córka kocha zabawy narracyjne. A syn wolał konstrukcyjne i zadaniowe.

Wybierając książki kieruję się tym, czy są dobre. To znaczy, że dobra musi być treść (pod względem języka) oraz ilustracje. Tematyka to sprawa drugorzędna. Staram się aby moje dzieci miały kontakt z książkami jak najbardziej różnorodnymi, również trudnymi, napisanymi „drzewniej” i dziś, nowoczesnymi, klasycznymi, nawet tymi, które mnie nie do końca się podobają. Tylko w ten sposób, stykając się z treściami nieocenzurowanymi, nawet bolesnymi, mają szansę wyrosnąć na niezależnych, wysmakowanych, świadomych czytelników.

Z dzieciństwa najbardziej zapamiętałam książki, kilka gier i małpkę przywiezioną z Ameryki, której bardzo się bałam. Książki w większość mam odzyskane, niektóre podobają się moim dzieciom, inne nie. Na przykład moje kultowe „Kanapony” z ilustracjami Bohdana Butenko wydane raz jedyny w 1981roku nie zrobiły na moich dzieciach wrażenia. Za to pokochały „Pirata Rabarbara”, którego szczęśliwie do dziś wydaje wydawnictwo Bis – a jest to jedna z najlepszych polskich książek dla dzieci wszechczasów.

kiedy-dziecko-ma-bloga

 

Porozmawiajmy teraz o tym jak to jest, kiedy dziecko ma bloga. Aleksy jest licealistą. Ale swoją przygodę z blogowaniem zaczął już jakiś czas temu, prawda? Co skłoniło go do założenia bloga? Dlaczego akurat o książkach?

 

Przede wszystkim jest to bardzo trudne. Bo rodzic wkracza na zupełnie niesprawdzony teren. Dla nas pozwolenie dziesięcioletniemu Aleksemu na prowadzenie bloga wiązało się z wieloma niepokojami. Czy dobrze robimy? Nie mieliśmy wzorca, nie mogliśmy sięgnąć do swojego dzieciństwa i powiedzieć „rodzice pozwolili mi prowadzić bloga i wyszło mi to na dobre/złe”. Musieliśmy zbudować od podstaw „kodeks blogowania”, np. co można publikować, czego nie, ile z życia prywatnego można zdradzić, jakie obowiązki ma bloger, jaką wartość ma wnosić blog w życie jego i potencjalnych czytelników. Jednocześnie ja zaczęłam korzystać z warsztatów i wykładów typu „dziecko bezpieczne w Internecie”, aby rozpoznać zagrożenia i omawiać je z Aleksym.
Skąd pomysł? Aleksy miesiąc przed świętami chorował i siedział w domu. Wybierał prezent na Gwiazdkę i mówił, że chciałaby przeczytać recenzje dzieci, a nie oglądać reklamy, żeby łatwiej zdecydować. Wtedy wpadł na pomysł, że to on założy swoją stronę i będzie recenzował książki, gry, zabawki, filmy. Po kilku rozmowach pozwoliliśmy mu wybrać jeden temat i założyć nie portal, ale bloga. Wybrał książki, bo książek u nas w domu zwyczajnie zawsze było najwięcej, a czytaliśmy codziennie dosłownie po kilka godzin. Myśleliśmy, że blog przetrwa kilka tygodni, miesięcy. Przetrwał 5,5 roku.

Właśnie kilka dni temu Aleksy go zamknął z braku czasu i „przeprowadził się” ze swoimi recenzjami na Zabawkatora.

kiedy-dziecko-ma-bloga

Aleksy zdobył wiele nagród. Znalazł się także w rankingu najlepszych blogerów książkowych a drugie miejsce w Europejskim konkursie na najlepsze, internetowe treści też zapewne dodało mu skrzydeł. Jak było (i jest ) z Jego systematycznością w związku z prowadzeniem bloga? Czy to dla Niego było tylko hobby, czy prowadzenie bloga wiązało się także z jakimiś dobrami materialnymi?

 

Aleksy jest raczej systematyczny. Choć tylko w tym, co lubi robić. Blog to jego hobby. Nigdy nie było inaczej. I jak to bywa z hobby: nie, Aleksy nigdy nie zarabiał na blogowaniu.

Aniu, powiedz mi proszę.. Jak to jest, kiedy dziecko ma bloga? Czy wynikają z tego jakieś zagrożenia? A może jest więcej plusów wynikających z tej sytuacji? Wspierałaś go? Kibicowałaś Synowi? Czy może były takie momenty gdy odradzałas mu prowadzenie bloga?

 

Kiedy dziecko ma bloga, to musisz być obok. Kropka. Musisz mieć na to czas. I to wcale nie na pomoc w blogowaniu, tylko na edukację internetową. Na warsztaty, rozmowy, reagowanie w różnych sytuacjach. Czyli dziecko prowadzi bloga, a ty, rodzic konsultujesz z nim jak odpisywać na maile, wiadomości, co można pokazać/opisać na blogu, czego nie. Jak chronić swoją prywatność, jakie są jej granice w Internecie. Nie pracujesz z dzieckiem nad treścią czy zdjęciami, tylko uczysz je jak poruszać się w świecie wirtualnym.

Nigdy nie odradzałam Aleksemu prowadzenia bloga. Widziałam w tym realną wartość – doskonałe ćwiczenie jak ubrać w słowa to co się chce powiedzieć, jak nawiązać współpracę, pisać maile, zwracać się do ludzi, zachowywać w Internecie.

kiedy-dziecko-ma-bloga

Czy wirtualny świat nie przesłaniał Aleksemu tego realnego? Jak wyglądał taki zwyczajny dzień  z życia Twojego nastolatka?

 

Moje dzieci są bardzo aktywne poza światem wirtualnym. Oboje. Właściwie większość zainteresowań Aleksego jest „spoza” sieci. Blogowanie wbrew pozorom też nie jest mocno osadzone w internecie, ponieważ polega głównie na czytaniu książek.

Opowiem o piątku szkolnym mojego syna, sprzed wakacji, kiedy jeszcze był przedstawicielem „tej złej gimbazy”. Aleksy wychodził do szkoły o 7.45, kończył po 8 lekcjach. Wpadał na obiad, biegł na próbę grupy teatralnej, po niej od razu szedł na świetlicę dla dzieci z trudną sytuacją, gdzie od 3 lat pomaga odrabiać lekcje młodszym kolegom, a w wakacje jeździ z nimi na obozy również jako wolontariusz. Około 20.00 wychodził z przyjaciółmi na spacer, zjeść coś niezdrowego, wracał do domu przed 23.00, posiedział z nami, chwilę poczytał i dosłownie padał spać. Jak widać czasu na życie wirtualne właściwie nie było.

Teatr, wolontariat, pływanie, gry RPG i planszówki, praca na rzecz naszego miasta, to tylko część zajęć Aleksego. A jest przecież jeszcze życie towarzyskie, obozy, wyjazdy z przyjaciółmi. Jeśli dziecko ma dużo zainteresowań ze świata realnego, to naprawdę nie ma co demonizować jego życia w wirtualu. Mnie nie martwi nawet kiedy kilka godzin gra w jakąś podejrzaną grę komputerową.

O matko, z tego co powiedziałam wyłania się obraz grzecznego kujona, prawda? Aleksy zdecydowanie nie jest kujonem. Jest normalny nastolatkiem. Niestety media pokazują taki obraz dzisiejszych nastolatków, że wyobrażamy ich sobie tylko w ciemnych pokojach z komputerami, telefonami, nadwagą, podgniłą pizzą i obłędem w oczach.

kiedy-dziecko-ma-bloga

A czy zdarza się Wam blogować wspólnie? Radzicie się siebie czasami w kwestii blogowania? Wymieniacie współpracami, kontaktami? Macie jakiś wspólny element zaczepienia? Bo target jednak podobny.

 

Nie, do tej pory blogowaliśmy oddzielnie. Nie wymieniamy się współpracami, kontaktami, za to coraz częściej podbieram książki, które przychodzą do niego jako do recenzenta i pokazuję na swoim blogu.

Natomiast razem oceniamy wszystko, co pokazujemy na blogach. Razem, znaczy całą rodziną, często również z dziadkami. To normalne, bo przecież my się tym bawimy i to czytamy, zwyczajnie, jak w każdym domu. U blogerów ocena klocków nie wygląda inaczej niż u innych rodzin. Też otwierasz pudełko, wysypujesz klocki i albo fajnie się bawisz, albo nie. Siadamy z książką i albo wyrywamy ją sobie z rąk, albo zostaję sama i czytam do końca (zawsze mam nadzieję, że coś dobrego jednak się znajdzie), a reszta się rozchodzi co ciekawszych zajęć. Potem to opisujemy i tyle.

kiedy-dziecko-ma-bloga

Ja też bloguję- od prawie 3 lat. Lubię ten swój wirtualny świat i widzę jaki wpływ ma to moje blogowanie na codzienność moją i moich Dzieci. Przyznaję, że chciałabym, żeby kiedyś też to robili. Bo z blogowania płynie wiele pozytywów. I Wam życzę, żebyście trwali w tym blogowaniu jak najdłużej, a na koniec (jak zwykle ) poproszę Cię jeszcze o kilka dobrych rad dla tych, którzy dopiero zaczynają blogować. A może właśnie dziś usłyszeli od swojego dziecka, że chce mieć swój wirtualny kawałek podłogi. Jak powinni postąpić? Którą drogą pójść?

 
Myślę, że warto zgodzić się na bloga, albo przynajmniej przemyśleć temat, a nie od razu histerycznie odmawiać. Wystarczy poczytać statystyki – w tej chwili co trzecie dziecko dostarcza treści do Internetu. Najczęściej tak, że rodzice nic o tym nie wiedzą. Na przykład dzieci prowadzą swoje blogi gdzie piszą o szkole, niepokojach, złości, ale też hobby, marzeniach. Robią to anonimowo, ale często podają bardzo dużo faktów ze swojego życia, bo nikt ich nie nauczył, że to niebezpieczne – nawet jeśli myślisz, że jesteś anonimowy. Jeśli dziecko chce prowadzić bloga, lepiej się zgodzić, ale ustalić zasady. Prowadzenie bloga uczy wielu rzeczy – pisania, robienia zdjęć/ilustracji, systematyczności, itd. Pomaga też poznać ludzi, których fascynuje to samo.

Dla mnie oczywiste było, że zanim mój dziesięciolatek coś opublikował, musiał mi pokazać tekst i zdjęcia. Zasada była prosta: piszemy i fotografujemy na temat. Czyli o książkach. Czasem może coś wpaść z życia prywatnego, ale wartością bloga ma być jego konkretna treść. Nie piszemy połowy recenzji o sobie i nie pokazujemy na zdjęciach swojego pokoju, domu, rodziny.
Myślę, że tak naprawdę najważniejsze w blogowaniu zarówno dzieci jak i dorosłych jest ZACHOWANIE PRYWATNOŚCI. Wiele osób myśli, że blogowanie, zwłaszcza rodzinne, wyklucza prywatność, bo bloger pokazuje wszystko. Może tak być, ale nie musi. Zależy od blogera. U nas wyznaczyłam granice tej prywatności przy blogu syna, przeniosłam na swój blog, i przestrzegam restrykcyjnie. Choć przyznaję, że czasem kusi mnie, kiedy robimy coś fajnego, albo mam ślicznie posprzątane, żeby pokazać to na blogu (śmiech). Zawsze pytam wtedy siebie „Aniu, ale czy naprawdę myślisz, że to będzie wartościowe dla twoich czytelników, czy chcesz się tylko pochwalić?” (śmiech). Tego też warto nauczyć dziecko – piszemy dla innych, więc starajmy się aby treści były dla nich wartościowe i pomocne. Jeśli dziecko chce pisać o sobie, bardzo prywatnie, to lepiej kupić mu piękny pamiętnik.

 

Dziękujemy Ani za inspirującą rozmowę z Was zapraszamy na Jej bloga : www.zabawkator.pl

Share
Author: Ośmiornica Matylda
Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share